My prose

Hi! Here I'll be collecting some pieces of writing that I created over the years. Most of it (if not all) will be in Polish. Will I ever translate it? Who knows... A big part of those works was written durning my downs, so they might be a bit depressing. Writing for me is a way of expressing those hard emotions and a crucial way of letting them go.

Życie jest sinusoidą. Miałaś rację, moja droga przyjaciółko.
Ale chwila… Czy na pewno „przyjaciółko”?
Kiedyś — oczywiście, że tak. Dzisiaj jednak miewam wątpliwości.
Czy ludzie pozostają przyjaciółmi na zawsze? Nawet jeśli powoli zatracą to charakteryzujące ich dawniej zrozumienie? Jeśli zobaczą się trzy razy w roku, zadzwonią też ze trzy i wymienią dwa listy?
Zawsze powtarzam to samo. Ponieważ życie jest sinusoidą, a ja tylko człowiekiem, który nie jest w stanie zmienić biegu wydarzeń. Ani przyszłych, ani przeszłych.
A jeżeli zostałabym takim nadczłowiekiem? Tylko troszkę nad, nie za bardzo — tak żebym dalej dotykała ziemi. Może wtedy udałoby mi się zrobić coś inaczej, niż zakładał schemat. Może rozsunęłabym zasłony, które ograniczają mi dostęp do światła, do życia!
Tak trudno zebrać rozproszone myśli, wybrać jedną z nich, pochwycić i popłynąć na jej fali. W trakcie przecież trzeba uważać, żeby nie dać się ponieść. Równomiernie oddychać, mimo zapierających dech widoków. Nieustannie odbijać się, najlepiej nie od dna.
Uważać i jednocześnie cieszyć się, że myśl ze stanu gazowego przemieniło się w ciało stałe.
I być pewnym. Tak niesamowicie pewnym. Tak pewnym jak wtedy, gdy mi powiedziano, że tylko i wyłącznie się waham.
Chociaż… Czy pewność nie odbiera realności życiu? Gdzie nasze drobne niespodzianki, nieprzewidziane spotkania, żenujące wypadki i budujące historie? Przecież one nie biorą się z pewności.
Sinusoida jest zagadkowa. Niby to schemat i wiesz co cię czeka, a i tak za każdym razem dajesz się nabrać. Nagłe zaskoczenie, jak gdyby to nie wydarzyło się już tysiące razy.
Myślę, że my po prostu nie wierzymy, w to, że życie jest sinusoidą. Testujemy ją — może dzisiaj będzie inaczej, może teraz to zrobię. Nie chcemy się z tym pogodzić, że jesteśmy tylko ludźmi. Zbyt zabieganymi by zmienić się w nadludzi.
Ja nie jestem odstępstwem od tej kategorii. Jak kiedyś Mitski, w samotności słucham rozmów ludzi na ulicy, a w przypływie radości mówię sama do siebie. I nachodzi pytanie: czy jest coś ze mną nie tak? Czy tak po prostu już ma być?
Czułam się bezpieczna. Naiwnie myślałam „idzie ci świetnie, lepiej niż innym”. Otoczona przemiłymi, czy mniej miłymi ludźmi. Ich obecność nie oznaczała jednak zażyłości, tylko osobną egzystencję.
Pod koniec dnia i tak prawie każdy z nas zostaje sam ze sobą. Nie ważne jak bardzo zagłuszaliśmy siebie przez ostatnie godziny i tak będziemy musieli myśleć. O swoich uczuciach, o ludziach, o myślach.
Aż chciałoby się myśleć o kimś innym. To jest niestety zarezerwowane dla nadludzi.
napisano: 01.VI.2024

This is the second entry.

This is the third entry.