Olsztyn

To miasto jest leśmianowskim demonem zieleni —
Wciągnęło mnie na całe cztery lata.
Mam nadzieję, że pod koniec maja
wypuści mnie ze swej wszechzieleni nie pozostawiając topielcem.

Na pewno tu wrócę,
bo moją duszę porosły już tutejsze pnącza
i niemożliwym wyrwać je z korzeniami.
To przywiązanie pleni się jak najgorszy chwast.
Zawiązuje owoce,
które będą dojrzewać przez następne lata,
na miejscu przekwitłych kwiatów ludzi i doświadczeń.
Potrzebowałam zieloności
tych parków, lasów, bagien,
autobusów.

Zostanie we mnie jako bajkowa kraina,
małe królestwo,
gdzie czułam się czasem jak Calineczka
(między jednym okresem wegetacji a drugim)

napisano: 12.IX.2025